RSS
wtorek, 17 listopada 2009
Chłopcy z Placzu...

To doniesienie jest w zasadzie z zeszłego tygodnia... ale cóż..

Zacznę od początku : Syn poprosił Dziadka o jakąś ciekawą książkę do czytania... Dziadziuś przyniósł dwie, w tym Chłopców z Placy Broni... i się zaczęło...

Aby zachęcić Syna, zaczęłam mu czytać... i nie mogłam przestać... mimo, iż znam na pamięć, to całą książkę przeczytałam mu sama... Regularnie co wieczór był jeden rodział czytany... i ... hahahaha... "mamo, jestem już śpiący, może dokończymy jutro ?"... "ale Synku... Patrz tylo 2 kartki do końca rozdziału... nie jesteś ciekaw jak się potoczyło ?...."

Jednym słowem... wciągnęłam się znów... uwielbiałam tę powieść... i znów popłakałam się kilka razy....

Dyskusji o honorze, o patrioztyzmie, o wartościach... nie było końca... a potem byl film DVD, który do tek pory czekał cierpliwie na półce....

Ponadczasowa opowieść... doskonała ....

Zużyliśmy całą paczkę chusteczek przy scenie jak Nemeczek okazuje się bohaterem w Ogrodzie Botanicznym....

Teraz są "Dzieci z Bulerbyn"... ale to już sam czyta... humm nie ma tak łatwo... ja podczytuje sobie po cichu... ;-) 

02:06, madymail
Link Komentarze (2) »
piątek, 13 listopada 2009
Swietny materiał TV

Zaczynam być monotematyczna... ale tą konferencja żyłyśmy z Małą Mi od sierpnia - tyle czasu zajęły nam przygotowania ! I po prostu wybaczalne jest że caly czas przeżywam to, co się wydarzyło... ;-)

Pod kątem "communications" jak po żabiemu ładnie mówi się na "pijar", pełen sukces - już było około 40 info press nt wydarzenia + 4 relacje TV po 5 minut... wraz z odzewem po... będzie w sumie ok. 70 publikacji ;-)

Zachęcam do obejrzenia 8-mego odcinka kogla-mogla na kuchni TV ;-) Najbliższe emisje są tu !

No dobra... pora ruszyć dalej ;-)

23:39, madymail
Link Komentarze (4) »
Fotoportaż ze smakiem vol.2

Z dedykacją : dla mojego Szwagra, który jest wielkim amatorem kuchni i z którym uwielbiam rozmawiać o gotowaniu, nowych smakach, eksperymentach.... no i któremu tym skromnym akcentem składam najszczersze życzenia urodzinowe !

I dla mojej Słodkiej Mam, która właśnie świętowała imieniny ;-) Bardzo żałowałam, że Was nie ma na tej konferencji... bylibyście w 7-mym niebie ;-)

Ta część fotoportażu będzie bez komentarzy... rozkoszujcie się widokiem produktów i potraw... wszystkie są wpisane na zaszczytne listy ;-) Oznaczeń chronionych lub tradycyjnych produktów...

Miody Pitne

Benedyktynka

Fasola Piękny Jaś z Doliny Dunajca

Olej Rydzowy

Rogale Swiętomarcińskie

Soki z Tłoczni Maurer

i Jabłka Łąckie

Szynka z Bayonne

Sery francuskie

Wielkopolski Ser Smażony

Polskie Wędliny

23:20, madymail
Link Komentarze (4) »
Fotoportaż ze smakiem vol 1

Dostałam w końcu zdjęcia z konferencji ;-) Jest ich ho ho ho i jeszcze więcej.. a miejsca tu brak... zrobiłam za to subiektywny wybór... z jednej strony : uff dobrze, że koniec... a z drugiej.... buuuu.... jeszcze chcę ! Ale coś się z tego urodzi dalej, jestem pewna ;-)

Na razie.... za mną, s'il vous plait....

Miejsce konferencji było niezwykle dobrze oznakowane ;-)

No tak... to ja ;-)

Szanowni Prelegenci Panelu Pierwszego - dekoracje - moje domowe wikliny oraz kwiatki od mojej ukochanej kwiaciarni na bagateli

Widok z góry - po przeliczeniach okazało się, że było że rotacyjnie ponad 150 osób  - nie licząc wystawców i obsługi !

Panel II - o marketingu kulinarnym... Francuzi zgieli nas prezentacją na temat kampanii reklamowej produktu regionalnego... my przy nich, to wyglądamy jakbyśmy się ich wstydzili i wszystko ubierali tylko w przaśne klimaty. A tu trzeba działać na światowym poziomie !

Ja cały czas pilnie pracowałam !

No i Panel III - najbardziej zagorzała dyskusja kanapowa ;-)

Lekkie wahanie ?... Spróbować ? Nie spróbować ?

Sztuka na paletni czyli utwór kulinarny w odsłonie dwóch znakomitych aktorów ...

O właśnie tak !

Policzki Wieprzowe po Bambersku

Turbot na parze z

przybraniem ;-)

Niektórzy znakomicie Paneliści byli bardzo charakterystyczni ;-)

Moje Dziewczyny pogrążone w rozmowie ze znaną autorką książek kulinarnych ;-)

Druga część fotoportażu będzie dedykowana mojemu wspaniełu szwagrowi !

22:53, madymail
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 listopada 2009
O ciało trza dbać !

Bo inaczej da Wam kopniaki w brzuch na przykład...

Moje mi dało....

w niedzielę rano... pierwsze co zrobiłam, to poszłam na intymną rozmowę z muszlą... i tak już w zasadzie było cały dzień... Wszystko co przyjęłam drogą doustną, było natychmiast odrzucane...

No tak.. jakiś wirus, grypa czy coś tam jeszcze... pod wieczór odezwały się jednak nerki... ostry ból nie pozwolił mi się w zasadzie wyprostować... nawet oddychanie bolało...

W poniedziałek Mąż odwiózł mnie do szpitala... 5 godzin badań wykluczyło wszystkie powszechnie znane poważniejsze choroby...

Diagnoza taka : mam tak osłabiony organizm po leczeniu ręki, że każda anomalia jest po dwukroć silniej odbierana, śluzówka żołądka i dwunastnica są w fatalnym stanie i minie trochę czasu, zanim normalnie będę mogła trawić.... Nie mogę żadnych leków, przyjmować doustnie (tylko ziołowe), a w szczególności przeciwbólowych... dostałam leki dożylnie i kurację ziołową...

Miałam też poważną rozmowę na temat snu i poziomu stresu...

Chyba nie mam wyjścia : po każdym evencie będzie obowiązkowo brała przynajmniej jeden dzień wolnego na odespanie i regenerację... i pewno gdybym po czwartku kulinarnym nie miała konferencji kobiecej, to bym w szpitalu nie wylądowała...

Dziś śladu po chorobie nie było.. apetyt wrócił, trzymam pion, trochę tylko napuchnięta jestem...

Ironicznie mogę tylko stwierdzić, że odbijam sobie teraz korzystanie z państwowej służby zdrowia ! 10 lat pracy i tylko kilka kilkudniowych zwolnień, gdy już naprawdę ledwo zipiałam. Nawet ciąże praktycznie na maksa przepracowane, nie mówiąc już o powrocie po minimalnym urlopie macierzyńskim...

I to teraz, gdy żadnych pieniędzy państwu nie oddaję ... he, he, he !!!! No po prostu zdzira !

19:53, madymail
Link Komentarze (6) »
piątek, 06 listopada 2009
A co ja tam będę pisać !

Najlepiej przecież opowiedzą o wszystkim Ci co zagościli na konferencji ;-)

Bardzo trafny komentarz, Drogi Brzuchomówco !

16:24, madymail
Link Komentarze (1) »
Muszę ochłonąć

To tak głupio się przechwalać, co ?

Zatem powiem skromnie : konferencja się bardzo udała ;-)

Tak jak napisałam, muszę ochłonąć.... bo chyba takiego sukcesu nikt z nas się nie spodziewał...

Mnóstwo słów w mojej głowie, mnóstwo przemyśleń... dużo szczęścia... muszę ochłonąć... a potem już o wszystkim opowie spokojnie...

i tyle roboty jeszcze ! Bo teraz trza zrobić monitoring mediów + ładne podsumowanie...

a jutro kolejny projekt, tym razem kobiecy !

http://www.kobietyisukces.pl/konferencje.php?id=82&r5=true

A najlepsze, że w godzinach porannych mam występ na żywo w TV !!! Właśnie to do mnie dociera... na żywo... jejciu...

16:12, madymail
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 listopada 2009
Wspominki week-endowe

W zeszłą sobotę trafilśmy na "straszną" imprezę, na którą się szykowaliśmy od dwóch tygodni... według zapowiedzi organizatorów miało być mnóstwo atrakcji, dużo emocji ... no i miejsce ciekawe - jedno ze stołecznych muzeów... ale niestety... chyba spore rozczarowanie, na tyle, że po godzinie się stamtąd zmyliśmy... Syn był chyba najstarszy, sporo małych maluchów, przebrane dzieci można było policzyć na palcach jednej ręki... a największą atrakcją było deptanie balonów... Nie powiem, organizatorzy się starali, konkursy były ok, ale wszystko takie nieco rozwleczone w czasie, nie mogli zapanować nad dziećmi, a obecnośc rodziców chyba czasem przeszkadzała... brak było dynamiki, przerwy pomiedzy konkursami zbyt duże... a może zbyt krytyczna jestem ? to chyba takie zboczenie zawodowe...  organizacja imprez dla dzieci jest jedną z najtrudniejszych sztuk i dlatego wymaga bardzo przemyślanej strategii... no dobra .. koniec.. bla, bla, bla....

Dalsza część dnia za to o wiele ciekawsza, bo całkowicie spontanicznie, ze znajomymi, postanowiliśmy wdepnąć do nowo otwartego miejsca przy Potockiej 14... Cocodeoro... młoszego brata naszej ukochanej, już nieistniejącej PRU... Po nieco mrocznych klimatach mokotowskich fortów, ku naszemu zaskoczeniu, odkryliśmy ciepłe i przyjazne miejsce, takie rodzinne za dnia, ale z pewną dozą offu po zmroku ak sądzę... w każdym razie znając dobrze właścicieli, przypuszczam, że tak jest... a że reszta ludu zapalała o tej porze dnia znicze, mieliśmy całą knajpę dla siebie ;-) I całą kuchnię... bo tak !

Zaszaleliśmy nieprzyzwoicie z okazji 15-lecia sławetnych scrabbli... była m.in. pyszna zupa selerowa z grzankami, kotleciki krabowo-krewetkowy oraz zupełnie inna wątróbka z winogronami... Dzieci szczęśliwe pałaszowały bardzo swojskie krążki ziemniaczane...

Pogadaliśmy o życiu i o biznesach, odstresowaliśmy się, podjeliśmy przyzwoicie... fajna sobota ! Musimy koniecznie to powtarzać częściej !

Mała fotostory z soboty - zdjęcia robiła Limonca ;-)

Muszkieterka jak z horroru oraz Zombie-Bombi

No przecież dobrze się bawię !

Cwaniak Warszawski (to nie przebranie ;-) tak się nosi Maż !)

Po "hucznej" zabawie, trochę odpoczynku przy coli...

Cała czwórka gagatków ;-)

Siatkówka z Mister RedBalon

Bywało gorąco !

Młodsi się nieco nudzili, dopóki...

Ciocia nie zaproponowała indywidualnej sesji ! oto jedno ze zdjęć ;-)

No tak... sesja foto wyczerpuje, tak samo jak siatkówka ;-)

01:14, madymail
Link Komentarze (1) »
sobota, 31 października 2009
Debiut

Nie dosyć, że założyłam fundację (buhahahaha), to jeszcze mam swój zostałam ekspertem....

Zupełny debiut : zajrzyjcie tu i wesprzyjcie ;-)

Sporo emocji jak na jeden tydzień... siedziałam ostatnio z nieznajomym przy kieliszku wina (wtedy na salonie win), spytał się czy jestem zawodowym tłumaczem. Nie jestem przecież. Zaczęłam pokrótce mówić. Studia/amba/sklep/rozbiórki... facet się pogubił...spytał się jak to się stało, że robię, to co robię... To było bardzo dobre pytanie ;-)

15 lat temu, dokładnie o tej porze, rozgrywaliśmy partyjkę scrabbli... ja, kolega ze studiów, jego dziewczyna ... i ich kumpel, którego przyprowadzili trochę przez przypadek... spotkałam go przedtem dwa razy i oceniałam jako "tragicznego"... po kilku partyjkach, kolega i koleżanka wyszli, kumpel został ... przegadaliśmy całą noc.. nawet się pocałowaliśmy, gdy już świtało... Miał na imię R....

Miał ? Ma ! Jest moim mężem....

Dla niego zostałam w Wawie ... tak to się stało...

Gdybym na tamten długi week-end pojechała do rodziny, do GD, moje życie potoczyłoby się zupełnie inaczej....

22:42, madymail
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 października 2009
na skraju powariowania ?

To moja ulubiona konferencja : proszę podziwiać tu

Jeszcze tylko tydzień, dużo stresów, wiele tygodni pracy, 250 potwierdzeń na 130 miejsc !!!

A potem niech się dzieje co chce... jestem chyba gotowa ;-)

W prezencie urodzinowym fundnęłam sobie fundację... kompletne szaleństwo...

21:47, madymail
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 24